Teraz jestem niczym King Bruce Lee Karate Mistrz, tylko wizażu i stylizacji.

Słowo mistrz zawsze kojarzy mi się z piosenką Franka Kimono, choć moja przygoda z mistrzem jest inna.

Do egzaminu podchodziłam w Mazowieckiej Izbie Rzemiosła i Przedsiębiorczość w Warszawie. Przewodniczącą komisji była Pani Jolanta Pełka.

Ten egzamin był dla mnie fajnym wyzwaniem, podsumowaniem moich kilkunastu lat pracy.  Aby podejść do takiego egzaminu trzeba spełnić wiele wymogów. Po 13 latach malowania i niezliczonej liczbie wykonanych makijaży i stylizacji niby nie było opcji, żeby to oblać. Jednak egzamin jest dość wymagający i o dawało fajny dreszczyk emocji oraz mobilizację do nauki i dalszego treningu. Samo przygotowanie do egzaminu było ciekawą przygodą, bo wygrzebałam wszystkie swoje notatki i zeszyty ze szkół i szkoleń. Wróciły różne wspomnienia z początków malowania.

W wielkim skrócie egzamin składa się z części teoretycznej, czyli 11 dotyczących bardziej zagadnień z prawa pracy, BHP itp. oraz są 3 pytania teoretyczne z zakresu wizażu i stylizacji.Z kolei część praktyczna zawiera przygotowanie makijażu i stylizacji na wylosowany wcześniej temat oraz 1 temat makijażu i stylizacji losuje się na miejscu.

Z emocji totalnie nie pamiętam ile trwał egzamin oraz nie zrobiłam ani jednego zdjęcia mojej modelce. Z przygotowań też nie mam zdjęć, bo z modelką spotkałam się 1 dzień wcześniej, a koncepcje ćwiczyła tylko na sobie.

Egzamin zdałam na 5 i bardzo cieszę się, że zdecydowałam się obronić tak wyjątkowy tytuł.